Polub nas na Facebooku
Czytasz: Czy koronawirus stanie się kolejną grypą, która mutuje co roku?
menu
Polub nas na Facebooku

Czy koronawirus stanie się kolejną grypą, która mutuje co roku?

Prof. Tomasz Wielkoszyński. Fot. Radosław Kaźmierczak

Sytuacja z błędnymi wynikami testów w Zabrzu zwróciła uwagę na omylność badań diagnostycznych. Czy testom w kierunku COVID-19 można ufać i warto w nie inwestować? Część trzecia rozmowy z prof. Tomaszem Wielkoszyńskim

Prof. Tomasz Wielkoszyński: Jakość badania jest wynikiem obwarowań sprzętowych, odczynnikowych, organizacji pracy w laboratorium i stosowania koniecznych środków bezpieczeństwa, zapobiegających krzyżowej kontaminacji, czyli zetknięciu się próbek, tak jak to miało miejsce w Zabrzu. Czynnikiem warunkującym obostrzenia jest wysoka czułość metod molekularnych, do których należy technika PCR. Metody te wykrywają znikome ilości materiału genetycznego i wystarczają niewidoczne gołym okiem śladowe ilości, które powodują, że pierwotnie ujemne próbki mogą ulec zanieczyszczeniu materiałem zawierającym wirusa. Nawet niewidoczny aerozol, który powstaje np. w trakcie otwierania próbówek z wymazami, może przenosić tego wirusa na spore odległości, nie mówiąc już o tym, że może zakażać personel.

W testach serologicznych wartości wyznaczające granice wyników ujemnych i dodatnich są zdecydowanie wyższe i nie zdarzają się sytuacje, które prowadzą do krzyżowej kontaminacji próbek i zafałszowania z tego powodu wyników w laboratorium. W standardowych testach serologicznych, czyli tych, które stosujemy w laboratorium do diagnostyki wirusa SARS-CoV-2, nie ma takiego ryzyka. Odpowiadając na zadane pytanie, testom wykonywanym przez wykwalifikowanego diagnosty, można zaufać.

Z mediów każdego dnia docierają do nas raporty o liczbie całkowitych wyleczeń. W jaki sposób stwierdza się u pacjenta „całkowite wyleczenie”?

Prof. Tomasz Wielkoszyński: Przyjmuje się, że pacjent został wyleczony na podstawie dwóch powtarzalnie ujemnych wyników badania molekularnego – czyli testów PCR wykonanych w odstępie co najmniej 24 godzin. Osobę uznaje się za niezakaźną dla otoczenia na podstawie tej samej procedury – dwóch ujemnych wyników badania PCR.

Czy test serologiczny, który bada poziom przeciwciał przeciw SARS-CoV-2, dostarcza nam również informacje o całkowitym wyleczeniu?

Prof. Tomasz WielkoszyńskiŻeby odpowiedzieć na tak zadane pytanie, musimy wrócić do samego początku, czyli do momentu, kiedy przeciwciała pojawiają się w organizmie. Tu dużo zależy od tego, w jakim okresie zakażenia pacjent się znajduje. Okno serologiczne wynosi minimum 8-10 dni od momentu zakażenia do momentu pojawienia się wykrywalnych dodatnich wyników testów serologicznych. W tym okresie mogą wystąpić objawy. Na pewno, jeśli pacjent jest zakażony, będzie mieć dodatni wynik testu PCR w trakcie okna serologicznego, czyli w momencie, gdy organizm nie produkuje jeszcze przeciwciał w ilości wykrywanej w testach serologicznych. W tym okresie może mieć też już objawy kliniczne. W ostrej fazie zakażenia, w której wirus jest jeszcze w organizmie, wynik testu PCR jest dodatni i w organizmie pojawiają się przeciwciała, więc test serologiczny będzie miał również wynik dodatni. Pojawienie się przeciwciał stawowi więc dowód na uruchomienie do walki z wirusem naszego układu odpornościowego. Powstające przeciwciała, szczególnie klasy IgG, posiadają bowiem zdolność neutralizacji wirusa. Przeciwciała łącząc się z cząstkami wirusa uniemożliwiają jego przyłączenie do receptora na powierzchni naszych komórek nabłonkowych, a zatem zapobiegają „wejściu” wirusa do komórki. Natomiast w okresie „po wyleczeniu”, czyli po wyeliminowaniu wirusa, kiedy wirusa nie ma już w organizmie i wynik testu PCR jest ujemny, przeciwciała nadal są produkowane, są obecne we krwi i stanowią jedyny dowód przebytego zakażenia. W pewnym uproszczeniu można więc powiedzieć, że o całkowitym wyeliminowaniu wirusa u takiego pacjenta może świadczyć wyłączna obecność przeciwciał w klasie IgG, przy ujemnych wynikach dla klas IgM i IgA. Oczywiście uzyskanie takiej konstelacji wyników wymaga znacznie dłuższego okresu czasu niż czas rzeczywistej eliminacji wirusa (IgA utrzymuje się 2-3 miesiące, zaś eliminacja wirusa oceniana metodą RT-PCR zachodzi maksymalnie do miesiąca). Nie jest to więc zalecany sposób potwierdzania eliminacji wirusa, jednak z drugiej strony pacjent, który w badaniu serologicznym uzyskuje izolowanie dodatni wynik w klasie IgG, może już spać spokojnie, bo jest w fazie „pozakaźnej”.

Czytaj także: Raport specjalny o koronawirusie

Prof. Tomasz Wielkoszyński. Fot. Radosław Kaźmierczak

Skąd wiemy, czy wirus nie stanie się kolejną grypą, która mutuje co roku i dzięki tej zmianie każdego roku będzie zbierać kolejne żniwa wśród chorych?

Prof. Tomasz Wielkoszyński:  Obserwując strukturę genetyczną wirusa SARS-CoV-2 w przeciągu kilku ostatnich miesięcy, jak również dynamikę zakażeń poprzednimi podobnymi wirusami, czyli SARS-CoV(-1) i MERS-CoV, można zaryzykować stwierdzenie, że odporność uzyskiwana przez osoby, które przechorowały infekcję, jest dość silna i będzie się utrzymywać przynajmniej kilka lat.
Wirus grypy ma zupełnie inne cechy biologiczne. Charakteryzuje go duża zmienność genetyczna i antygenowa a, co za tym idzie, możliwość tzw. mutacji skokowych, czyli rearanżacji materiału genetycznego pomiędzy poszczególnymi typami wirusa. Przechorowanie grypy danego typu w wielu przypadkach zabezpiecza przed innym typem wirusa grypy. Natomiast nowe mutanty genetyczne grypy powstające w wyniku dużych skokowych mutacji, stanowią większe ryzyko ponownego zakażenia. W przypadku większości innych wirusów, nawet jeśli występują mutacje, są one powolne i na tyle niewielkie, że nie zmienia się funkcja ochronna przeciwciał, które wytworzyliśmy po kontakcie z poprzednim wariantem wirusa.

Czyli można w takim razie powiedzieć, że wynik testu serologicznego w kierunku wirusa SARS-CoV-2, jest źródłem pełnowartościowej informacji o poziomie nabytej odporności i pozwala poczuć się bezpiecznie?

Prof. Tomasz Wielkoszyński:  W sytuacji, gdy coraz więcej osób przechodzi zakażenie SARS-CoV-2 bezobjawowo, identyfikacja przeciwciał IgG jest podstawą wdrażania środków zapobiegawczych, zarówno przez indywidualne osoby, jak i całe populacje. Dodatni wynik testu serologicznego w klasie IgG jest informacją o tym, że mamy odporność. Na ile silną i długotrwałą - to tak naprawdę pokaże przyszłość. Jeżeli pacjent przeżył pierwsze zakażenie i wykształcił przeciwciała IgG, na pewno przebieg kolejnych zakażeń będzie łagodniejszy albo zupełnie bezobjawowy. Stąd też mówi się o leczniczej roli osocza ozdrowieńców, jako jednego ze sposobów leczenia pacjentów, którzy są w ciężkim stanie i nie zdążyli jeszcze wytworzyć własnych przeciwciał. Zasada jest taka, że wraz z osoczem uzyskanym od ozdrowieńców podajemy właśnie przeciwciała IgG, które mają zdolność neutralizacji wirusa. Podobnie czynimy to od dziesiątek lat u osób podejrzanych o tężec lub wściekliznę – podając im ludzkie lub zwierzęce surowice odpornościowe.

Diagnostyka COVID-19 jest potrzebna, ma jednak niemałą cenę, która jest powodem krytyki opinii publicznej. Jakie czynniki składają się na cenę zarówno testów PCR i testów serologicznych?

Prof. Tomasz Wielkoszyński:  Kluczową kwestią mającą wpływ na cenę, jest zaawansowanie technologiczne testów serologicznych czy molekularnych. Ponieważ testy te są złożone i skomplikowane technologiczne, wymagają większych nakładów finansowych producenta na wyprodukowanie takiego testu w porównaniu na przykład z testem kasetkowym. Wpływ na cenę ma również obsługa laboratoryjna tych metod, czyli m.in. wymagania sprzętowe oraz konieczność dysponowania określoną infrastrukturą laboratoryjną. Dodatkowo potrzebny jest odpowiednio wyszkolony i zabezpieczony personel laboratorium. Nie bez znaczenia jest też kwestia pobierania materiału, czyli odpowiedniej organizacji i zabezpieczenia przeciwepidemicznego punktów pobrań. Test PCR, bez względu na to, czy wykonujemy test PCR w kierunku koronawirusa, czy opryszczki, kosztuje kilkaset złotych. Testy serologiczne są zdecydowanie tańsze. 

Prof. Tomasz Wielkoszyński - lekarz, doktor habilitowany nauk medycznych i profesor nadzw. dąbrowskiej WSPS. Twórca Centrum Medycznego Wielkoszyński, od 2008 roku specjalizuje się w badaniach wykrywających boreliozę oraz inne choroby przenoszone przez kleszcze. Przeprowadził wiele krajowych i międzynarodowych projektów badawczych dotyczących diagnostyki serologicznej chorób zakaźnych, m.in. boreliozy. Na co dzień prowadzi ze studentami zajęcia z immunologii, bakteriologii i wirusologii oraz chorób zakaźnych.

Więcej informacji na stronie wielkoszynski.pl.

Czytaj także: Pierwsza szczepionka na COVID-19 jest bezpieczna

Czy artykuł okazał się pomocny?
Tak Nie
1
0
Polecamy
Prof. Tomasz Wielkoszyński o COVID-19:
”Testy serologiczne będą odgrywały rolę w dopuszczaniu do pracy”
Prof. Tomasz Wielkoszyński o COVID-19: ”Testy serologiczne będą odgrywały rolę w dopuszczaniu do pracy” TVN zdrowie
Czy testom w kierunku COVID-19 można ufać? 
Czy testom w kierunku COVID-19 można ufać?  TVN zdrowie
Jak sprawdzić, czy przeszliśmy już zakażenie koronawirusem?
Ekspert mówi o dostępnych testach
Jak sprawdzić, czy przeszliśmy już zakażenie koronawirusem? Ekspert mówi o dostępnych testach Dzień Dobry TVN
Testy na koronawirusa - broń w walce z pandemią.
"Każda osoba, która jest nosicielem, potencjalnie zarazi 2,5 osoby"
Testy na koronawirusa - broń w walce z pandemią. "Każda osoba, która jest nosicielem, potencjalnie zarazi 2,5 osoby" Dzień Dobry TVN
Komentarze (0)
Nie przegap
Maść niedźwiedzia - jak działa i kiedy warto ją stosować?
Maść niedźwiedzia - jak działa i kiedy warto ją stosować?
Dzieci bezobjawowo chore na malarię mogą zakażać komary - zaskakujące wyniki badań
Dzieci bezobjawowo chore na malarię mogą zakażać komary - zaskakujące wyniki badań
Chcesz być zdrowy? Jedz kiszonki!
Chcesz być zdrowy? Jedz kiszonki!
Polacy kupują coraz więcej antydepresantów
Polacy kupują coraz więcej antydepresantów
Zwapnienie szyszynki - jakie są objawy? Jak leczyć?
Zwapnienie szyszynki - jakie są objawy? Jak leczyć?
Koronawirus. Napary z szałwii mogą pomóc w leczeniu COVID-19 - wykazały najnowsze badania 
Koronawirus. Napary z szałwii mogą pomóc w leczeniu COVID-19 - wykazały najnowsze badania